Chcesz spokoju w domu i wieczorów dla siebie? Wychowuj dzieci jak paryżanie

dyskusja 57 komentarzy

Prawie każdy, kto kiedykolwiek przebywał dłużej w Paryżu, przekonuje, że jest to jedno z najbardziej nieprzychylnych przybyszom miast. Do takich samych wniosków doszła Pamela Druckerman, amerykańska dziennikarka, która po utracie pracy związała się z mieszkającym w stolicy Francji Anglikiem. Kiedy dowiedziała się, że spodziewa się dziecka, przekonała się, jak bardzo różni się macierzyństwo w wersji francuskiej od znanego jej stylu amerykańskiego. Swoje doświadczenia, związane z życiem w mieście, w którym jej rozterki nikogo nie obchodziły, a wegetariańsko-niskowęglowodanowa dieta wzbudzała zdziwienie połączone z pełnym politowania uśmiechem, opisała w zabawnym poradniku pt. „W Paryżu dzieci nie grymaszą”.

Ku jej ogromnemu zdziwieniu, Francuskie matki mają czas, aby spokojnie wypić kawę z przyjaciółką, pójść na wizytę do kosmetyczki, zrobić zakupy, a nawet na uprawianie jogi. Dzieci grzecznie siedzą przy stole, jedzą posiłki bez grymaszenia, chodzą spać o wyznaczonej porze, a co lepsze, już kilkutygodniowe niemowlęta przesypiają noce.

Badając temat z dziennikarską dociekliwością odkryła, że paryska klasa średnia stosuje metody wychowawcze, które sprawiają, że mali Francuzi nie przysparzają kłopotów swoim rodzicom. Nie ma też szans, by przejęły w domach rolę wszechwładnych królów.

Chcecie wiedzieć, jak oni to robią? Jak wygląda francuski styl wychowania dzieci?

PAUZA

Francuskie matki nie narzekają na brak snu. Ich maluchy szybko uczą się przesypiać całe noce. Wśród matek z paryskiej klasy średniej występuje wręcz niepisana rywalizacja, czyje dziecko opanowało tę umiejętność wcześniej. Sekretem jest stosowanie tzw. pauz – matka nie wyciąga z łóżeczka niemowlęcia, gdy tylko zakwili. Odczekuje chwilę, zanim zajmie się dzieckiem, pozwalając, by nauczyło się łączyć cykle snu, trwające około dwie godziny. W tym czasie niemowlę zazwyczaj. ponownie zapada w sen. Francuzi wychodzą z założenia, że zaburzenia snu u dziecka rzutują negatywnie na całą rodzinę, pogarszając jej funkcjonowanie.

BYCIE SAGE

Francuskie dzieci często słyszą od rodziców, że powinny być „sage”. Sois sage oznacza tyle, co „bądź grzeczny”, niesie jednak ze sobą głębsze implikacje. Dzieci są uczone, że powinny cierpliwie czekać na nagrodę, zachowywać się przyzwoicie, odnosić z szacunkiem do innych i zastanawiać nad tym, co robią. Z francuskiego punktu widzenia umiejętność samokontroli, spokojnego panowania nad sobą, zamiast niecierpliwienia się i stawiania żądań, jest tym, co pozwala dzieciom dobrze się bawić.

ROZWÓJ WE WŁASNYM TEMPIE

Francuskim rodzicom nie zależy na tym, by ich latorośl koniecznie miała przewagę nad innymi. Nie zmuszają dziecka, aby uczestniczyło w całej masie zajęć dodatkowych. Dają mu dużo swobody, pozwalają rozwijać się we własnym tempie i spokojnie eksplorować świat. Mali Francuzi chodzą na lekcje tenisa, pływania czy baletu, ale aktywności te mają po prostu być dla nich dobrą zabawą. Francuskie matki nie próbują za wszelką cenę wspomagać rozwoju zdolności poznawczych dzieci. Spokojne „otwieranie oczu”, rozumiane jako poznawanie świata, ma ukształtować w dziecku pewność siebie i tolerancję dla różnorodności.

Francuscy rodzice dbają o stymulację swoich dzieci, ale nie bezustannie. Podczas gdy amerykańskie bąble chodzą na lekcje chińskiego i kursy przygotowujące do nauki czytania, francuskie – z zasady – po prostu bąblują.

CADRE

Cadre (fr. rama, struktura) oznacza, że dzieci mają bardzo jasno wytyczone granice zachowania, a rodzice ściśle pilnują ich przestrzegania. W obrębie tych granic maluchy otrzymują jednak mnóstwo swobody. Cadre już od czasów Jeana Jacquesa Rousseau, który dla Francuzów jest wyrocznią w zakresie wychowania (choć sam w roli ojca, delikatnie mówiąc, się nie popisał) stanowi model postępowania dla rodzin w kraju nad Sekwaną.

POWRÓT DO STYLU ŻYCIA SPRZED CIĄŻY

Francuskie matki po urodzeniu dziecka szybko wracają do stylu życia, jaki prowadziły przed ciążą. Zachowują większy fizyczny dystans wobec dzieci – na placach zabaw obserwują dzieci, nie angażując się w ich działania. Za wyjątkiem okresu, kiedy maluchy uczą się chodzić, rodzice przysiadają na pobliskich ławkach lub krawędzi piaskownicy, wdając się w rozmowę. Trudno spotkać Francuzkę huśtającą się razem z dzieckiem, czy zjeżdżającą z nim ze zjeżdżalni. W kraju panuje uniwersalne założenie, że nawet najlepsza matka nie może być bezustannie na usługi dziecka. I nie musi czuć się winna z tego powodu, że ma własne potrzeby.

W moim domu wieczór to czas dla rodziców” – powiedziała mi pewna paryska matka. „Nasza córeczka może przyjść do nas, jeśli chce, ale to czas dla dorosłych.

MATKA NIE MUSI BYĆ DOSKONAŁA

Poświęcanie się dla dziecka nie jest we Francji rozumiane i doceniane. Matki po urodzeniu malucha szybko wracają do pracy. Mogą  sobie na to pozwolić również ze względu na bardzo dobrze rozwinięty system państwowych żłobków, dofinansowanie do opiekunek i inne możliwości zapewnienia dzieciom opieki. Nie wyręczają we wszystkim swoich pociech, pozwalając im na samodzielne zdobywanie doświadczeń i uważają, że spędzanie całego czasu razem jest niezdrowe dla obu stron.

Dzieci – nawet niemowlęta i zupełne maluchy – powinny prowadzić własne życie wewnętrzne bez nieustającej interwencji matki.

CZTERY MAGICZNE SŁOWA

Dzieci od najmłodszych lat uczone są czterech magicznych słów. Kluczowe są bonjour i au revoir – nawet trzylatki zawsze muszą przywitać i pożegnać się z gośćmi odwiedzającymi rodzinę. Nie są wyłączone z życia dorosłych i nie jest to konwencja towarzyska, ale ogólnonarodowy trend. Pozostałe magiczne zwroty to s’il vous plaît (proszę) i merci (dziękuję). Nawet rządowe broszury informują, że dzieci w przedszkolach powinny poznawać reguły wychowania i dobrych manier, w tym codziennie witać się i żegnać z opiekunami, odpowiadać na pytania, dziękować za pomoc i nie przerywać osobie, która mówi.

MALI FRANCUSCY SMAKOSZE

Francuskie maluchy od początku uczone są kultury jedzenia. Pierwszym stałym pokarmem niemowląt we Francji nie są pozbawione smaku papki, lecz soczyste warzywa. Rodzice uważają, że choć dzieci mogą preferować niektóre potrawy, smak każdego warzywa jest interesujący, a ich zadaniem jest ich do tego przekonać. Uważają, że muszą nauczyć je jedzenia tak samo, jak przesypiania nocy, cierpliwego czekania i mówienia bonjour. Duży nacisk kładziony jest na bogactwo kolorów i faktur. Dzieci od początku przyzwyczajane są do stałych pór posiłków, bez podjadania pomiędzy nimi. Słodycze możliwe są przeważnie tylko podczas podwieczorku. W rodzinach praktykuje się pieczenie ciasta, najczęściej w soboty. Dzieci angażowane są do pomocy w kuchni – odmierzanie składników uczy je cierpliwości, skupienia i opanowania. Często jest to ciasto jogurtowe, które przygotowuje się łatwo i szybko, a smakuje naprawdę znakomicie. Zresztą przekonajcie się same.

Przepis na Gâteau au yaourt (Ciasto jogurtowe)

Dla pięciolatków we Francji spokojne siedzenie przy stole podczas dowolnego posiłku staje się automatycznym odruchem. Nie ma mowy o jedzeniu na kanapie przed telewizorem lub przy komputerze.

RODZICE DECYDUJĄ

We francuskich domach nie ma przyzwolenia na to, aby to dzieci ustalały rytm funkcjonowania rodziny. Hierarchia znana jest z góry – o wszystkim decydują rodzice. Nawet najbardziej ekscentryczni Francuzi zapewniają o swojej surowości i ustalaniu granic. Dzieci nie mogą podważać rodzicielskiego autorytetu.

We francuskich mediach i wśród starszego pokolenia mówi się o coraz częstszym syndromie ”dziecka-króla”. Kiedy jednak rozmawiałam z rodzicami w Paryżu, bezustannie słyszałam C’est moi qui décide – To ja decyduję. Rodzice powtarzają to, żeby przypomnieć zarówno dzieciom, jak i sobie, kto tu rządzi.

Bardzo jestem ciekawa Waszych opinii na temat tych metod. Czy któreś z nich stosujecie w swoich rodzinach? Ja nie mając o tym pojęcia, praktykowałam francuską zasadę pauzy – odczekiwałam chwilę, zanim poszłam sprawdzić, dlaczego moja córeczka zapłakała. Zazwyczaj rzeczywiście wyglądało to w ten sposób, że dwa razy zakwiliła i spokojnie zasypiała. Szkoda tylko, że paryskie matki nie wypracowały metody, żeby wstawała nieco później niż z pierwszym pianiem koguta. No i mimo tego, że spokojne wieczory bez długiego usypiania dziecka wydają mi się atrakcyjną opcją, to jednak wolę pozostać czułą mamą, która potrafi szaleć na placu zabaw. A Wy?

 

Spodobał Ci się ten post? Uważasz, że przyda się Twoim znajomym? Będzie mi bardzo miło, jeśli:
go udostępnisz,
zostawisz komentarz,
dołączysz do mojego fanpage’a, gdzie publikuję ciekawe treści, których nie znajdziesz na blogu,
dołączysz do mnie na Instagramie   

 

Bebe Talent NEWSLETTER

Zapisz się i pobierz bezpłatnie e-book "CZY MASZ W DOMU MŁODEGO EINSTEINA czyli po czym poznać uzdolnione dziecko"

Twoje dane są u mnie bezpieczne.

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Follow Monika:

Bebetalent.pl nie jest typowym blogiem parentingowym. Powstał z misji znalezienia odpowiedzi na pytanie, jak pomóc dziecku rozwinąć pełnię potencjału i odnaleźć pasję, która poprowadzi je przez życie.

  • Ciekawe porady. Moja propozycja na spokój wieczorem w domu – „zamęczyć” dzieciaki solidną porcją ruchu, ale tu kłania się zboczenie zawodowe wf-isty. 😉

  • Madzia

    Przekonałaś mnie do przeczytania tej książki.

    • Bebe Talent

      Nie będziesz żałować. Lekka i sympatyczna lektura.

  • Myślę, że w tym modelu jest wiele zalet, dzieci znają granice, a jednocześnie mogą być dziećmi, podczas gdy matki mogą nadal być sobą, a nie tylko narzędziem do wychowywania, choć wydaje mi się, że odrobina czułości i wspólnych zabaw także się przydaje 😉

  • Bardzo mi się podoba takie wychowanie. Moim zdaniem podstawą i filarem jest tutaj „cadre”. Dzięki wyznaczaniu granic dzieci czują się bezpiecznie, więc jest to dobre nie tylko ze względu na ich dobre wychowanie, ale też dla ich rozwoju psychicznego 🙂

    • Bebe Talent

      Tak, cadre wydaje się bardzo dobrą zasadą, zwłaszcza że w obrębie tych granic maluchy mają dużo swobody.

  • matka testerka

    Bardzo podoba mi się uczenie dzieci dobrych manier, wyznaczanie i egzekwowanie zasad oraz nie wymaganie na siłę ale nie wyobrażam sobie takiego zimnego podejścia do macierzyństwa (przynajmniej dla mnie takie się ono wydaje). Dziecko sporo zmienia w naszym życiu, dla mnie są to zmiany na lepsze – cieszę się z nich i nie wyobrażam już sobie innego życia 🙂

  • Bardzo ciekawy wpis. Nie wiedziałam jak Francuzi wychowują dzieci 🙂

  • Wygląda to wszystko bardzo fajnie, i po części jest to podobne do mojego stylu wychowania. Mam wrażenie, że sęk tkwi w spójności tego systemu i to gwarantuje niejako sukces – u nas panuje totalny chaos, metod jest mnóstwo, pełno sprzecznych informacji bo każdy mówi co innego.

  • Słyszałam o tej książce i trochę się bałam, że promuje takie struktury, twarde granice, sztywne wytyczne wychowania. Tymczasem cieszy mnie, że Francuzi oprócz tego dają dzieciom też czas na bycie dzieckiem – Ty to nazwałaś „bąblowaniem”. Bardzo podoba mi się to podejście w dobie „więcej, szybciej, lepiej” i nadmiaru bodźców rozwojowych:)

  • Anna Kurtasz

    Bardzo podoba mi się ten francuski styl 🙂

    http://przystanek-klodzko.pl

  • Wielopokoleniowo 3

    Nawet nie miałam pojęcia, że we Francji przede wszystkim tak wygląda wychowanie. U mnie jest jednak trochę inaczej, dzieci są bardziej na pierwszym planie, a wieczory tylko dla mnie i męża – hmm, chyba mogę pomarzyć, albo…. starać się zmienić styl wychowania 😉

  • Wychodzi na to, że mam coś z francuski 😉 Chyba sięgnę po tę książkę, bo bardzo mi się podoba ich podejście do macierzyństwa.

  • Ugotowanepozamiatane.pl

    W Paryżu chyba wszystko działa lepiej, nie tylko macierzyństwo

  • A wiesz, mam tę książkę w domu ale dopiero teraz przekonałam się aby ją przeczytać. Aż się nie mogę doczekać 😉

  • jak nie przepdam za francuzami tak w podejściu do dzieci całkiem ogarneli temat:) ciekawa książka – może pochłonę!:) dzięki za streszczenie:)

  • Katarzyna

    Chyba nasze społeczeństwo nie wyobraża sobie „powrót do życia sprzed ciąży” 😉 Ale tak poważnie to jest naprawdę bardzo dobre zestawianie. Zresztą słyszałam o tej książce, ale nigdy nie sięgnęłam. Za to Ty mi ja zrecenzowałaś :_-)

  • Bebe Talent

    Czyta się fajnie, nawet jeśli nie zamierza się wprowadzić opisanych metod we własnej rodzinie.

  • Bebe Talent

    Mnie ogólnie też niespecjalnie się podoba. Jest z pewnością wygodna dla rodziców, ale czy dobra dla dzieci? Metoda wypłakiwania jest, moim zdaniem, absolutnie nie do przyjęcia. To ogromny stres dla dziecka i nie wyobrażam sobie, żebym w taki sposób usypiała córkę. Bardzo cenię sobie te chwile przed jej zaśnięciem, kiedy jesteśmy razem i patrzę, jak spokojnie zamyka oczka i odpływa.

  • Przeczytałam książkę, wiele rzeczy mnie zaskoczyło. Bardzo podoba mi się jednak u francuskich mam to pozostawianie swobody dzieciom, wolność wyborów.

  • Ania Ślebioda

    Nic tylko brać przykład z Francuzów 🙂

  • Angelika Ziętek

    Bardzo ciekawy wpis

  • Natalie

    mieszkałam w paryżu i zawsze zachwycały mnie właśnie dzieciaki – spokojne, opanowane, nieroszczeniowe. żałuję, że w polsce taki widok to rzadkość 🙂

  • Mieszkam właśnie ze świeżo upieczona mama i patrząc na to co piszesz mam wrażenie, ze to dwa różne światy. Ona gdy dziecko tylko zapłacze już leci na górę, kiedy tylko zacznie się budzić ona już wstaje. Niektóre aspekty wychowywania dziecka we francuskiej rodzinie nawet mi się podobają. Ale myślę też, ze takie rzeczy jak bujanie się z dzieckiem czy inne wynikają raczej z budowania więzi rodzinnej między dziećmi a rodzicami, a nie z nadopiekuńczości czy ingerowania w ich zabawę. pozdrawiam

  • Swietne maja podejscie do rodzicielstwa. Sama mieszkajac w Szwajcarii moge zaobserwowac ze dzieci bardzo szybko staja sie samodzielne i nikt sie nad nimi nie szczypie. Majac rowniez Polakow to calkiem inne wychowanie tutaj kazde kichniecie jest objawem choroby hihihi zdecydowanie wybieram styl wychowania zachodni 😀

    • Bebe Talent

      Podobno to zależy, które dziecko. Wraz z nabieranym doświadczeniem człowiek przestaje panikować. Widziałam w sieci obrazek, że jak trzecie dziecko zje brud, to mama się zastanawia, czy robić mu obiad 😉

  • Katka | projekt-wnetrze.pl

    Bardzo ciekawy artykuł i trochę moje podejście, także się cieszę, ze gdzieś ma to swoją historię. Pozdrawiam ciepło! 🙂

  • Nie wiem, czy mogę się z tym zgodzić do końca po obserwacji francuskich dzieci w restauracji, gdzie pracuję 😛 Chociaż i tak nic nie przebije… (uwaga, będę niepolityczna) arabskich dzieci. Te to robią, co chcą, a rodzice mają gdzieś.

  • Czytałam tę książkę, ale jakoś nie udało mi się nic z tego co tam opisywali! Mamy z mężem jednak wolne wieczory, bo córka nauczona jest wcześnie chodzić spać 🙂

    • Bebe Talent

      Ja bym chciała się nauczyć, żeby nie dawać dziecku przekąsek. I średnio to idzie.

  • Usłyszałam o tej książce po raz pierwszy jak mój synek kończył 3 miesiące, ale przesypiał już wtedy całe noce i właściwie nie sprawiał żadnych kłopotów i w końcu po nią nie sięgnęłam 🙂

  • Nie znam żadnej francuskiej mamy 🙂 ale ciekawa jestem, czy rzeczywiście wygląda to tak idealnie? Chociaż w tym sposobie wychowania nie ma nic nowatorskiego, jak już w komentarzach zostało wspomniane – niektórzy pamiętają to ze swojego dzieciństwa. Może więc warto wrócić do starych – sprawdzonych i skutecznych – metod, a darować sobie tzw. „wychowanie bezstresowe”, które może było dobre w założeniach, ale chyba jednak się nie sprawdziło….

  • Miałam kilka razy tę książkę w rękach jednak za każdym razem odkładałam ją z myślą, że jak będę w ciąży to wtedy będę się martwić. Ciąża upłynęła sama nie wiem kiedy (termin mam za 11 dni) a ja cały czas układam sobie w głowie scenariusze tego jaką mamą będę. Z jednej strony ten francuski model jest bardzo kuszący, z drugiej jednak w głowie siedzi mi rodzicielstwo bliskości i te wszystkie psychologiczne teksty o tym jak wielką więź można zbudować z noworodkiem spędzając z nim przylepionym do piersi praktycznie 24 godzin dziennie.

  • Rewelacyjny post, bardzo ciekawie opisane wszystko. Szczerze przyznam, że całkiem podoba mi się ten francuski model wychowania. Może się skuszę 😉 i wprowadzę kilka zasad

  • Andrzej

    ciekawie. Zastanowił mnie fragment o tym, że Francuzi pozwalają dzieciom swobodnie eksplorować świat. Tego samego chyba uczą też dzieci, o eksploracji swojego kraju przez obcych? Może i te wartości wpajane przez francuzów są dobre dla dzieci. Jednak ja zostanę przy naszym polskim wychowaniu.:)

  • Ciekawe jak to się ma w praktyce i czy rzeczywiście to jest ich model wychowawczy, powiedzmy, preferowany. Ja tu widzę mieszankę idylli, zdrowego rozsądku, ludzkiego podejścia, ale i ignorancji.

  • Ola Tlałka

    Jeszcze dzieci nie mam, ale bardzo ciekawe podejście. Sama uważam, że zajęcia dodatkowe mają być dla dzieci dobrą zabawą, a nie przymusem. Podoba mi się to, że mamy mają na wszystko czas, kiedy Polacy nawet bez dzieci tego czasu nie mają nigdy. Naprawdę interesujący post. 🙂

    • Bebe Talent

      Ja też jestem zwolenniczką tego, żeby nie wypełniać dzieciom po brzegi harmonogramu zajęciami dodatkowymi, tylko skupić się na tych, które sprawiają im radość.

  • Ela Grabarczyk

    Pouczające i przydatne.

  • Trochę mnie przerażają te metody, ale ja na wychowaniu dzieci się nie znam… Jeśli tam działa i to dobrze działa to nie mam nic przeciwko, chociaż te dzieciaki mogą być z lekka pokrzywdzone, bo mniej uwagi zostaje im poświęconej.

  • Z jednej strony wygląda to całkiem zachęcająco, ale z drugiej – jakoś tak bezdusznie. Nie bardzo mi się to chyba podoba, ale nie mam w sumie jeszcze żadnych doświadczeń w wychowywaniu dzieci 🙂

  • Ten francuski sposób wychowania dzieci przypomina mi nasz polski z czasów mojego dzieciństwa :). Sama nie mam dzieci, ale bardzo nie podoba mi się obecny trend na dziecko – króla. Nie mieści mi się w głowie, że 8-10 dzieci często nie używają słowa dzień dobry lub dziękuję.

  • Bardzo ciekawe podejście do wychowania dzieci 🙂 Jak już będę mieć swoje to zapamiętam tu wrócić 😉

  • Wychowanie idealne. Przynajmniej moim zdaniem. Gdy zwraca się uwaga to zupełnie inaczej to wygląda. Matce/rodzicą zależy, to efekt jest lepszy.
    Zaskoczył mnie artykuł paroma rzeczami. Fajnie być Francuską 🙂

  • Irmina Garaj

    Bardzo fajny artykuł. Metody wychowawcze też ciekawe choć na niektóre u nas już za późno

  • Mnie chyba też wychowywano po Parysku 😉 i nie narzekam 🙂

  • MatkaPatka

    Ciekawy wpis muszę przyznać 🙂

  • Danuta Brzezińska

    Oj to ja przeszło 30 lat temu też wychowywałam dziecko po Parysku:-)

  • Milena

    Przeczytałam od deski do deski! Bardzo ciekawe metody wychowania- głównie stawianie granic, konsekwencja i stanowczość 🙂

  • Z ogromną chęcią sięgnę po ten tytuł. Czytałam kilka ciekawych pozycji w temacie wychowywania i wspierania dziecka w rozwoju, ale do tej pory nie zastanawiałam się, jak to może wyglądać we Francji. Dotychczas urzekł mnie Duński przepis na szczęście 🙂

    • Bebe Talent

      Tę książkę naprawdę fajnie się czyta. Autorka bazuje nieco na stereotypach i różnicach kulturowych, porównując neurotyczne i nadopiekuncze amerykańskie matki do eleganckich Francuzek. Niekiedy oczywiście przejaskrawiając. Ale mnie fascynuje to, jak różne kraje mają odmienne podejście do tematu rodzicielstwa.

  • Wiele z tych rad, czy też opisów to po prostu wychowanie oparte na jasnych zasadach, których dzieci potrzebują, by wiedzieć co i jak. Konsekwencja i nie utrudnianie sobie życia 🙂

  • Każde dziecko jest inne wiem coś o tym. Moja starsza córka była cudownym maleństwem – potrafiła godzinę posiedzieć z książką na kolanach, otoczona setką pluszaków. Młodsza ma teraz 1,5 roku i jest istnym huraganem. Nic jej nie zatrzyma. A wychowuję przecież dziewczynki tak samo.

  • Blanka Kolago-Szymczak

    Czytałam tę książkę – doskonała w teorii, różnie wychodzi w praktyce…

  • Aleksandra Załęska

    Mój mąż, nie wiedząc o tym, stosował zasadę pauzy. Kiedy ja chciałam lecieć do synka jak tylko zakwilił, on kazał mi leżeć i poczekać. W sumie dzięki temu, syn szybko zaczął przesypiać noce. Angażuję mojego syna również w pomoc, nie tylko w kuchni, ale również w domu i nie przyspieszam rozwoju mojego dziecka, na wszystko daję mu czas. Co do innych patentów… nie wiem jak to dokładnie wygląda w praktyce, ale to co opisałaś o rodzicach, którzy na każdym kroku podkreslają, że to oni o wszystkim decydują, trochę mnie przeraża, bo nie bierze się pod uwagę potrzeb dzieci.

    • Bebe Talent

      U nas też metoda pauzy zadziałała. Odczekiwałam chwilę, kiedy usłyszałam, że córeczka płacze. Chwilę, to znaczy jakąś minutę, ale to zazwyczaj wystarczało. To, co mi się podoba we francuskim podejściu to niepodjadanie między posiłkami. Nam to na razie kompletnie nie wychodzi.