Wszystko, co chcesz wiedzieć o dwujęzyczności, ale boisz się zapytać

dyskusja 72 komentarze

Pewnie nieraz myślałaś o tym, że fajnie byłoby, gdyby Twoje dziecko od razu uczyło się dwóch języków. Jeśli mieszkasz zagranicą lub jesteś w związku z obcokrajowcem, sprawa wydaje się względnie prosta. Ale nawet wtedy dwujęzyczne wychowanie wymaga od rodziców dużej siły woli, determinacji i konsekwencji. Ci, którzy mieli okazję dorastać w dwujęzycznych rodzinach, uważają to za dar od losu. I od razu zakładają, że ich dzieci również tego doświadczą. No dobrze, ale co jeśli mieszkasz w Polsce, w domu mówi się wyłącznie po polsku, a Ty nie czujesz się na siłach, by mówić do dziecka w jakimś innym języku. Czy Twoja pociecha nie ma szans na to, by stać się dzieckiem dwujęzycznym?

Dziewczynka z pluszowym misiemDobra wiadomość jest taka, że nie wszystko stracone. Można wychować dwujęzycznego malucha nawet w jednojęzycznej rodzinie. Ale jest i druga strona medalu – łatwo nie będzie.

Czy mimo wszystko warto podjąć się tego trudu? Na to pytanie musisz odpowiedzieć sobie sama, a ja postaram się przekazać Ci nieco informacji na temat dziecięcej dwujęzyczności, które, mam nadzieję, pomogą Ci podjąć decyzję.

Czy aby wychować dwujęzyczne dziecko rodzice muszą być dwujęzyczni?

Niekoniecznie. Jednojęzyczne rodziny są w stanie wychować dwujęzyczne dziecko, jeśli zapewnią mu wystarczająco częsty kontakt z drugim językiem. Przykładowo – polska rodzina, mieszkająca w Anglii, nie musi w ogóle używać języka angielskiego w domu. Dziecko będzie miało z nim stały i częsty kontakt oglądając telewizję, w czasie zabaw z rówieśnikami na podwórku, w przedszkolu, w zasadzie wszędzie poza domem. Zanurzenie w środowisku języka większości sprawi, że opanuje go nawet wówczas, jeśli nie będzie mieć z nim styczności w rodzinnym domu.

Czy warto zdecydować się na dwujęzyczne wychowanie?

Z dwujęzycznego wychowania korzyść odnoszą zarówno dzieci, jak i rodzice. Dla tych drugich, szczególnie jeśli rodzina żyje na Mała dziewczynkaemigracji, język łączy się przede wszystkim ze sferą emocji – z ojczystym krajem, z krewnymi, którzy pozostali w rodzinnych stronach, przypomina o tożsamości kulturowej. Kiedy rodzice, nie będący rodzinnymi użytkownikami danego języka, ale posługujący się nim płynnie, decydują się na używanie go w rozmowach z dziećmi, mamy do czynienia z tzw. dwujęzycznością elitarną. Wówczas decyzja jest bardziej świadoma, a przemawiają za nią głownie względy praktyczne.

Jakie korzyści daje dwujęzyczność?

Dwujęzyczność daje dzieciom korzyści dwojakiej natury – emocjonalne i praktyczne. W pierwszym przypadku wiążą się one głównie z zachowaniem tożsamości kulturowej, możliwością bezproblemowej komunikacji z rodziną, mieszkającą w kraju pochodzenia jednego lub obojga rodziców. Ułatwiony jest również ewentualny powrót do kraju i adaptacja dzieci w szkole. Spośród wielu korzyści praktycznych warto wymienić chociażby możliwość nauki i rozwoju zawodowego zagranicą, szansę na wybranie zawodu dostępnego dla osób swobodnie posługujących się dwoma lub trzema językami, łatwość podróżowania i komunikowania się z większą liczbą osób. Są też tacy, dla których dwujęzyczność jest ważna jako element intelektualnego i kulturalnego rozwoju. Chcą po prostu czytać literaturę w oryginale. Badania nad dwujęzycznością mówią ponadto o jej znaczącym wpływie na zwiększenie możliwości twórczych i większą elastyczność umysłową.

Dziewczynka uczy się angielskiegoCzy to prawda, że są różne formy dwujęzycznego wychowania?

Rodzice, którzy podjęli decyzję o dwujęzycznym wychowaniu dziecka wybierają zazwyczaj jedną spośród dwóch opcji. Zapewniają maluchowi jednoczesny kontakt z dwoma językami (niemowlęca dwujęzyczność) lub wprowadzają drugi język w momencie, gdy pierwszy jest już w dostatecznym stopniu opanowany (dziecięca dwujęzyczność). W przypadku dwujęzyczności niemowlęcej obydwa języki mają status pierwszego. W dwujęzyczności dziecięcej mówimy o języku pierwszym i drugim, jednak jeśli dziecko poznaje drugi język zanim wejdzie w okres dojrzewania, ich znajomość będzie na porównywalnym poziomie. Zdarza się nawet, że drugi język opanowany zostaje lepiej od pierwszego.

Czy dzieci łatwiej uczą się języków?

Nie odkryję Ameryki, jeśli napiszę, że proces uczenia się języka w wieku dorosłym przebiega z większym trudem, niż ma to miejsce w dzieciństwie. Dla większości ludzi nauka jest żmudna i rzadko zakończona sukcesem. Odsetek dorosłych, którzy uzyskują znajomość drugiego języka na poziomie zbliżonym do jego rodzimych użytkowników, jest znacznie niższa niż w przypadku dzieci. Maluchy rodzą się z bardzo wyczulonym słuchem, są w stanie słuchać złożonych dźwięków i dokonywać subtelnych rozróżnień między nimi. Jednak ta przewaga nad dorosłymi jest tymczasowa – dziecko dysponuje nią dopóty, dopóki jego umysł nie nauczy się rozpoznawać głosek konkretnego języka lub języków, z którymi ma styczność. Dzieci mają też większą zdolność do tworzenia reguł gramatycznych – wyławiają prawidłowości w usłyszanych wypowiedziach, a nawet są w stanie stosować prawidłowe formy w sytuacjach, z którymi wcześniej się nie zetknęły. Ale uwaga – umiejętności te zanikają w momencie, gdy maluchy nie będą ich już potrzebowały – czyli kiedy nauczą się mówić.

Kiedy kończy się zdolność do dwujęzycznego nabywania języka?

Dzieci są o tyle lepsze od dorosłych w sztuce opanowywania języków, że część naukowców stworzyła wręcz teorię o istnieniu okresuChłopiec w parku krytycznego, który miałby się kończyć w wieku sześciu lub siedmiu lat. Inni natomiast przesuwają ten czas na początek okresu dojrzewania. Tylko wówczas dziecko ma zdolności, aby w pełni wykorzystać szansę, jaką daje mu otoczenie.

Jak dużo czasu trzeba poświecić każdemu z języków?

W dotychczas przeprowadzonych badaniach nie uzyskano jednoznacznej odpowiedzi na to pytanie. Część naukowców przyjmuje, że minimalny kontakt z językiem, decydujący o tym, czy ktoś może zostać uznany za osobę dwujęzyczną to 20 procent czasu, jaki osoba ta dziennie poświęca na używanie drugiego języka, by można było mówić o łatwości i biegłości w jego stosowaniu. Przy czym 20 procent czasu, czyli około 15 godzin tygodniowo, w jakim należy mieć kontakt ze słabszym językiem, to absolutne minimum. Inni badacze utrzymują, że idealne proporcje to 30/70 procent czasu, gdzie 30 procent czasu zajmują interakcje w języku lepiej opanowanym.

Mieszkasz zagranicą? Twoje dziecko zna dwa lub trzy języki? A może będąc w Polsce świadomie zdecydowałaś się na dwujęzyczne wychowanie? Jak w Twojej rodzinie wygląda używanie dwóch języków? Bardzo jestem ciekawa Twoich doświadczeń. Podziel się proszę w komentarzu.

 

Spodobał Ci się ten post? Uważasz, że przyda się Twoim znajomym? Będzie mi bardzo miło, jeśli:
go udostępnisz,
zostawisz komentarz,
dołączysz do mojego fanpage’a, gdzie publikuję ciekawe treści, których nie znajdziesz na blogu,
dołączysz do mnie na Instagramie 

 

Bebe Talent NEWSLETTER

Zapisz się i pobierz bezpłatnie e-book "CZY MASZ W DOMU MŁODEGO EINSTEINA czyli po czym poznać uzdolnione dziecko"

Twoje dane są u mnie bezpieczne.

 

Zapisz

Zapisz

Follow Monika:

Bebetalent.pl nie jest typowym blogiem parentingowym. Powstał z misji znalezienia odpowiedzi na pytanie, jak pomóc dziecku rozwinąć pełnię potencjału i odnaleźć pasję, która poprowadzi je przez życie.

  • Sandra Nowicka-Nowak

    Jako anglistka pozwolę sobie się wypowiedzieć- dwujęzyczność nie jest wskazana w rodzinach tej samej narodowości, wprowadza po pierwsze barierę emocjonalną z rodzicem który mówi w nieswoim języku, po drugie można po prostu dziecko zrobić krzywdę wymawiając pewne słowa w nieprawidłowy sposób nawet o tym nie wiedząc. Wiek krytyczny został ostatecznie ustalony przez naukowców na 12 r.ż.

    • Bebe Talent

      Wszystko zależy od tego, w jakim stopniu rodzice znają język, nie będąc jego rodzimym użytkownikiem. I czy czują się na siłach konsekwentnie go używać w rozmowie z dziećmi. Świetnym przykładem tego, że ta strategia może przynieść doskonale rezultaty jest australijski pisarz George Saunders, który studiował w Niemczech germanistykę i wychował trójkę dwujęzycznych dzieci, posługujących się na co dzień angielskim i niemieckim.

  • Bebe Talent

    Tak. To, jak szybko dzieci potrafią nauczyć się języka, jest fascynujące.

  • Zaciekawił mnie ten artykuł..i to bardzo! Dwujęzyczność może ułatwić bardzo życie!

    • Bebe Talent

      Zwłaszcza, że maluchy nie postrzegają poznawania języka jako nauki i chłoną go bez wysiłku.

  • Karolina Jarosz Bąbel

    My właśnie stajemy przed tym trudnym zadaniem i wszyscy uspokajają, że synek nauczy się w przedszkolu jednak ja siedzę i kuję niemiecki, ale ciężko idzie, zwłaszcza, że zawsze uczyłam się angielskiego 😉

  • Jeśli ktoś ma możliwość dwujęzyczności to warto ją wykorzystać.Super post 🙂

    • Bebe Talent

      Zawsze warto wprowadzać elementy innych języków, choćby poprzez bajki i piosenki. Dziecko odniesie dużo korzyści.

  • Mnie bardzo zaskoczyło jak szybko dziewczynki w przedszkolu chłoną angielski. I faktycznie, w domu zdarza nam się do nich mówić w tym języku lub przynajmniej wprowadzać słówka. A najlepsza była Matylda, która jeszcze nie wymawia prawidłowo „R”. Próbowała mojej mamie wytłumaczyć jakiego koloru chciałaby sanki. Za chiny ludowe do babci nie docierało, że wnuczka mówi „różowe”. Wreszcie Matylda się wkurzyła i mówi „No babcia, sanki mają być PINK!”. Także znajomość dwóch języków może przydać się też na krajowym podwórku 😛

  • Dwujęzyczność to jedna z lepszych możliwości edukacyjnych, jakie mogą przytrafić się dziecku. Ja swój drugi język poznałam dopiero na studiach i cały czas obserwuję, jak przechodzę przez kolejne etapy „wsiąkania” – i teraz śmiało mogę powiedzieć, że jestem dwujęzyczna, choć oczywiście cały czas się rozwijam. A gdyby tak już na starcie mieć takie umiejętności? Ogrom możliwości! Osobiście zastanawiam się jedynie nad jedną kwestią, którą poruszyłaś – pochodzenie rodziców. To jasne, że rodzic nie musi być Anglikiem, żeby dziecko od małego zaczęło komunikować się po angielsku paralelnie do komunikacji w języku polskim. Ale żeby to przyszło naturalnie, a nie było w efekcie dokształcaniem na siłę małego dzieciaczka, a i żeby ta naturalność komunikacji zakorzeniła się u maleństwa, najlepszy będzie tu native. Jeśli nie rodzic to chociaż nauczyciel, choć oczywiście to z automatu minimalizuje kontakty językowe w skali dnia/miesiąca/itd.

    • Bebe Talent

      Oczywiście, najlepsze wyniki daje możliwość komunikacji w żywym języku. Tylko wiadomo, że nie każdy ma takie możliwości. Nie ma jednak co się poddawać i z góry przekreślać szans, bo warto wykorzystać wszelkie możliwości, z których dziecko w jakimś stopniu skorzysta. Jeśli przyswoi zwroty z bajek, będzie mu łatwiej rozpocząć regularną naukę w szkole, język obcy będzie wydawał mu się łatwy, bo będzie czymś znanym.

  • To prawda- warto już od najmłodszych lat uczyć dzieci języków. Dwujęzyczność? Fajna sprawa!

    • Bebe Talent

      Ci, którzy nauczyli się wcześnie języków, zwykle są wdzięczni rodzicom i tak samo chcą wychowywać swoje dzieci.

  • Jako ta, która mieszka na obczyźnie zgadzam się, że nauka języka obcego to wręcz przysłowiowa pestka – dzieci są jak gąbka, chłoną brzmienie, dźwięki, powtarzają. Na etapie przedszkola i żłobka to mogą być bajki i piosenki. Tak jest dla nich najłatwiej, najlepiej. I w żaden sposób nie kojarzy się stricte z nauką 🙂

    • Bebe Talent

      No właśnie. Nie chodzi tu o jakieś skomplikowane strategie, tylko umożliwienie maluchom poznawania języka bez wysiłku.

  • Nie mam doświadczenia w temacie ale zawsze byłam przekonana, że to doskonały pomysł 🙂

    • Bebe Talent

      Pewnie, zwłaszcza, ze my tu mówimy górnolotnie nauka. Dla dziecka to zabawa i chłonięcie wiedzy bez wysiłku.

  • Bardzo dobry tekst. Moj maz jest obcokrajowcem wiec ten temat bedzie mnie rowniez dotyczyc 😉

    • Bebe Talent

      Super! Wasza rodzina będzie miała łatwiej, bo możecie zastosować strategię OPOL (One Parent One Language), gdzie każde z rodziców mówi w swoim ojczystym języku.

  • Bardzo przydatny wpis, dobrze, że poruszyłaś taki ważny dla rozwoju dziecka temat.

    • Bebe Talent

      Cieszę się. Nie chodzi mi przy tym o jakieś strategie i naukę na sile, tylko o stworzenie dziecku możliwości poznania języka bez wysiłku.

  • Nie mam dzieci, ale myślę, że gdybym miała i mieszkała w Polsce, to starałabym się od najmłodszych lat nauczyć moje dziecko drugiego języka. Nie robiłabym jednak tego na siłę, tylko w miarę możliwości. Natomiast gdybym mieszkała zagranicą, to również postarałabym się o mówienie do swojego dziecka w dwóch językach. Dziecko dzięki temu wykształciłoby nowe umiejętności i powiedzmy sobie szczerze — taki język angielski jest teraz wymagany prawie wszędzie, więc po jego nauce byłoby mu łatwiej w dorosłym życiu 🙂

    • Bebe Talent

      Dokładnie. Nawet w jednojęzycznej rodzinie warto wprowadzać drugi język. Dla dzieci to zabawa. I jeśli faktyczną naukę rozpoczną dopiero szkole, to i tak będzie im łatwiej, choćby ze względu na pozytywne skojarzenia z danym językiem.

  • My mieszkamy w Polsce i oboje mówimy tylko po polsku. Ja angielski znam na średnim poziomie, mąż na ciut lepszym ale też bez szału. Wiadomo, wiele korzyści płynie z tego, zresztą tak jak napisałaś ale s naszym przypadku nawet nie bardzo wiem jakby to miało wyglądać więc chyba zrezygnujemy

  • I na tym koniec 😉

  • Hahah za to po francusku ani słowa 😀

  • Niby tak, ale wiadomo, że gdybym wyrastała z językiem obcym, mówiłabym znacznie lepiej. A tak nieważne, ile lat spędzę zagranicą i tak zawsze będzie słychać, że się tam nie wychowałam.

    • Bebe Talent

      No to prawda. Dzieci uczą się języków, nawet kilku, z łatwością, traktując to jako zabawę. Później nauka przychodzi z większym trudem. Z akcentem masz rację. Henry Kissinger, który przyjechał do Stanów jako piętnastolatek, nigdy nie pozbył się twardego niemieckiego akcentu. Za tu u Madeline Allbright akcentu czeskiego się nie uświadczy.

      • To bardzo bardzo złożony temat. Myślę, że w żadnym języku obcym nie mówię z „polskim akcentem”. Tzn. nie przekładam tego, co znam z polskiego na język obcy, a raczej nie do końca poprawnie naśladuję nowe dźwięki. W efekcie zawsze jestem brana za Francuzkę 😀

  • Ja również bym chciała, aby moje dziecko mówiło w co najmniej dwóch. Mimo, że mój partner jest z Niemiec, to nie wiadomo jak dalej się losy potoczą 🙂 Ale mimo wszystko będę starała się, aby poznało oprócz polskiego angielski w dzieciństwie.

    • Bebe Talent

      Nawet jeśli wprowadza się nieliczne elementy, które pomagają osłuchać się z innym językiem, to i tak dziecko ma z tego wiele korzyści. A przy tym żadnego wysiłku.

  • Wielopokoleniowo 3

    Staram się jak najczęściej mówić do dzieci po niemiecku, ale wciąż widzę, że jest to za mało 🙁

  • Nauka języków obcych to szalenie ciekawa sprawa! Bardzo żałuję, że nie jestem dwujęzyczna, choć i tak miałam szczęście – pierwszego języka zaczęłam uczyć się dosyć wcześnie. Obecnie mniej lub gorzej jestem w stanie porozumieć się w pięciu językach i zdaję sobie sprawę z tego, że zawdzięczam to temu, że pierwszego języka zaczęłam uczyć się, mając 6 lat. Kwestia przyzwyczajenia 🙂

  • Klaudia

    Super że trafiłam na teb wpis, bo temat mnie bardzo interesuje. Ucze dzieciaki angielskiego po godzinach i widze jak niektorym ciężko załapać po takiej jednej lekcji. Ja chyba w przyszłości bym się jednak decydowała na wprowadzanie od razu dwóch języków, pomimo że nie mamy rodzin poza granicami Polski. A więc język angielski wprowadzany był by w formie bajek – cała telewizja po angielsku. Reszta po polsku. Znam też taką rodzinę gdzie mama porozumiewa sie z dziećmi tylko po polsku a ojciec tylko po angielsku (choć jest polakiem) 😀

    • Bebe Talent

      I w obydwu przypadkach można osiągnąć bardzo fajne rezultaty. Ale to zrozumiałe, ze wielu rodziców nie czuje się na siłach, żeby mówić do dziecka w obcym języku. Nie chodzi o to, żeby robić coś na sile, tylko, żeby wykorzystać możliwości, jakie się ma.

  • Agata Maj Cher

    To bardzo ważne, by dziecko od jak najmłodszych lat uczyć języków obcych

  • Katarzyna Lwowska

    Ciekawy artykuł. Trzeba jednak pamiętać, że dziecko rzeczywiście uczy się bardzo szybko języków, ale równie szybko zapomina czego się nauczyło, jeśli nauka nie jest kontynuowana. Dzieci będą też w stanie nauczyć się jedynie tego, co są w stanie zrozumieć, bardziej abstrakcyjne koncepcje, w tym reguły gramatyczne, czy pojęcia, których jeszcze nie rozumieją w ojczystym języku, pozostaną przez pewien czas poza ich zasięgiem.

    • Bebe Talent

      Zgadza się. Jeśli język nie zostanie utrwalony do mniej więcej dziewiątego roku życia, dziecko zapomni go równie szybko, jak się nauczyło. To często przytrafia się dzieciom dyplomatów, którzy co 4-5 lat zmieniają placówkę. Jeśli komunikacja w danym języku nie jest kontynuowana, dziecko po jakimś (krótkim) czasie ogranicza się co najwyżej do zwrotów grzecznościowych.

  • Wszystko ma swoje wady i zalety, dwujęzyczność również. Jednak nauka języków obcych to w dzisiejszych czasach podstawa bez dwóch zdań.

    • Bebe Talent

      Pewnie, a im później, tym z większym trudem ta nauka przychodzi. Maluchy za to chłoną jak gąbki, wiec czemu im w poznawaniu języków nie pomoc?

  • Świetny tekst, sam ostatnio nieco zaniedbałem mój angielski i muszę do niego wrócić. 😉

    • Bebe Talent

      Dobra wiadomość jest taka, że w przypadku dorosłych z językami jest trochę, jak z jazda na rowerze. Nawet jeśli myśli się, że kompletnie podupadły, to w miarę używania ta znajomość wraca.

  • Honia Puławska

    Jeśli nie mieszka się za granicą ojczyzny i oboje rodziców są jednojęzyczni to ciężko wychować dwujęzyczne dziecko, chyba, że jest możliwość zapisania dziecka do żłobka/przedszkola z danym językiem. Czyli realne 🙂 Jeśli tylko jest możliwość jestem rękami i nogami by dziecko nauczyło się jak najwięcej przez pierwsze lata swojego życia, zarówno w sferze językowej jak i muzycznej. Jednak by to było na tyle z głową by „nie zabierać dzieciństwa”. Bycie rodzicem to jednak ciężkie zadanie

    • Laura LR

      Dokladnie zgadzam sie z toba ja od malego bylam uczona 3 jezykow aczkolwiek gdyby nie moja mama ktora mowi wlasnie w nich i nie szkoly to raczej bym sie nie nauczyla ciezko by dziecko uczylo sie np hiszpanskiego jak rodzic nie rozumie ‚hola’ a z wlasnego doswiadczenia wiem ze w samej szkole nie nauczyc sie tak jak to mowia w danym kraju tyle lat uczylam sie angielskiego w szkole jak kazdy wyjechalam do anglii z mama i co nic mi sie przez tyle lat nauki mie przydalo procz numerkow :/

      • Bebe Talent

        Jasne, że maluch nie nauczy się hiszpańskiego tylko oglądając bajki. Najważniejszy jest kontakt z żywym językiem. Ale jeśli nie ma takich możliwości, to nawet te bajki wiele mu dadzą. Kiedy zacznie regularną naukę języka np. w szkole, okaże się, że wiele słówek już zna. Będzie mu łatwiej. I o to chodzi.

    • Bebe Talent

      Oczywiście, nie jest łatwo, ale tez nie chodzi o to, by działać na siłę, dla jakiejś idei. Warto po prostu wykorzystywać możliwości, które mamy. Jeśli pozwalamy dziecku oglądać bajki – pokazać mu np. angielska wersje językową i zobaczyć, czy będzie mu się podobała. Wszystko powinno odbywać się swobodnie i w formie zabawy.

  • Sylwia Antkowicz

    Jeśli mieszka się zagranicą lub rodzice pochodzą z różnych krajów to jak najbardziej. Moja ciocia mieszka w Stanach, jej 2-letnia córka mówi ładnie i po angielsku i po polsku. I to jest jak najbardziej zrozumiałe i potrzebne dla niej. Natomiast nie uważam, że trzeba maluszka uczyć obcego języka od małego. W formie zabawy np w żłobku – można. Ale bez oczekiwania jakichś świetnych efektów.

    • Bebe Talent

      Nawet nie można robić czegoś takiego, jak kontrolowanie postępów malucha. Dla dziecka ma to być czysta zabawa.

  • Nauka języków obcych powinna przychodzić w naturalny sposób, sama wrzucałam wiele słów z innych języków do codziennej mowy, w pewien sposób poszerza to poznawanie świata. 🙂
    Bookendorfina

    • Bebe Talent

      Jak najbardziej. Jest się bardziej otwartym na świat, odważniejszym, łatwiej wykorzystuje się nadarzające okazje.

  • matka testerka

    Jestem jak najbardziej za nauką języków ale nie na siłę, skoro nie jesteśmy dwujęzyczną rodziną nie będziemy tak wychowywać dziecka ale oczywiście będziemy wspierać dziecko w nauce od najmłodszych lat.

    • Bebe Talent

      Nie chodzi o to, żeby robić coś na siłę, dla zasady, bo to się nie uda. Warto tylko wykorzystać bogactwo możliwości, jakie teraz mamy, a które nie były dostępne w naszym dzieciństwie.

  • Gdyby mój mąż mówił innym językiem, to nasz syn automatycznie posługiwałby się dwoma językami. Ale na pewno nie wyobrażam sobie takiej sytuacji, wymuszanej sztucznie 🙂

    • Bebe Talent

      Nie chodzi o to, żeby robić coś na siłę i wbrew sobie. Ale warto wprowadzić elementy języka obcego w codziennej zabawie. Dzieciom zwykle się to podoba i chłoną słowa z łatwością.

  • Dla mnie ważne jest, żeby córka uczyła się drugiego języka. żyjemy w takich czasach, że jest on niezbędny. Im szybciej się z nim oswoi tym lepiej.

    • Bebe Talent

      Warto wykorzystać czas, kiedy dziecko uczy się najłatwiej i jest to dla niego zabawa. Będzie się w danym języku czuło po prostu swobodniej.

  • Podróże z Mamą i Tatą

    Sama nie pochodzenie z idealnie dwujęzycznej rodziny. Moja mama jest pół Brytyjką i sama jest dwujęzyczna. Chciała do nas (swoich dzieci) mówić po angielsku, ale otoczenie było do tego negatywnie nastawione. Podobno wiele osób twierdziło, że później zaczniemy mówić i czytać. Dlatego nie byliśmy w takim stopniu otoczeni angielskim w jakim mogliśmy, z resztą myślę, że w komunistycznej Polsce to byłoby dość podejrzane. Co nie zmienia faktu, że język angielski znam dobrze, na co dzień się nim posługuje i zawsze jego znajomość była moim atutem. Mam w otoczeniu rodzinę, która na codzień posługuje się czterema językami! Oczywiście jedne są mocniejsze inne słabsze, ale mimo wszystko to sporo. To co obserwuje, to to, że w żadnym języku nie mówią płynnie. Przeskakują z języka na język, mieszają je w jednym zdaniu. To zupełnie inne podejście do języka niż powszechnie mi znane.

    • Bebe Talent

      Kiedyś nie było ani takiej wiedzy ani możliwości jakie mamy obecnie. Teraz już wiemy, że nie ma powodu bać się wprowadzania drugiego języka. Opóźnienie w mówieniu, nawet jeśli się pojawia, to nie jest znaczące. A korzyść z wczesnego opanowania dwóch języków i swobodnego posługiwania się nimi jest nie do przecenienia.

  • Ciekawe informacje! Sama na szczęście nie muszę wykorzystywać (dwujęzyczność to ciężka sprawa), ale warto wiedzieć 🙂

    • Bebe Talent

      Oczywiście, nie jest łatwo, ale warto wprowadzić nawet najdrobniejsze elementy. To i tak dużo dzieciom daje.

  • Mieszkam w Polsce, z mężem polakiem, a sama polką jestem. Jednak jestem też fanką jak najwcześniejszej nauki języków obcych 🙂 dlatego bajki po angielsku, które syn lubi, lecą u nas, a sama do niego po angielsku też mówię 🙂

    • Bebe Talent

      Bardzo fajnie. Nie chodzi o to, żeby robić coś na siłę, tylko wykorzystać okres, kiedy umysł dziecka jest najbardziej chłonny.

  • Jola Nowak-Wicherska

    Nie jestem typowo dwujęzyczna, ale naukę angielskiego rozpoczęłam w zerówce, w 1 klasie doszedł mi niemiecki, a w 6 rosyjski. Do tego wyjazdy ze szkołą do Berlina (chodziliśmy tam do szkoły, a popołudniami zwiedzaliśmy). Pozwoliło mi to chodzić do gimnazjum dwujęzycznego, gdzie miałam część zajęć po angielsku lub niemiecku. Angielski nadal jest dla mnie prosty, głównie dlatego, że oglądam filmy, seriale, czytam książki czy słucham podcastów w tym języku. Ciekawa jestem, czy dzieci dwujęzyczne będą takie do końca życia, czy gdyby je wyrwać z jednego środowiska, to po pewnym czasie by zapomniały danego języka.

    • Bebe Talent

      Niestety wyglada to tak, że jeśli dany język nie będzie utrwalany mniej więcej do okresu dojrzewania, to dziecko bardzo szybko go zapomni. Widać to najczęściej u dzieci dyplomatów, którzy co 4-5 lat zmieniają placówki. Maluchy opanowują język kraju, w którym mieszkają, po czym po przeprowadzce równie szybko go zapominają. W pamięci pozostają im najczęściej podstawowe zwroty grzecznościowe. Co ciekawe efekt ten nie występuje w takim samym stopniu u osób, które rozpoczęły naukę języka później, np. w szkole. Często martwimy się, że nasza znajomość języka podupada przez to, że się nim na codzień nie posługujemy. Wystarczy jednak wyjechać do danego kraju i okazuje się, że wszystko stopniowo powraca i z każdym dniem coraz lepiej jesteśmy w stanie sobie radzić, a słówka się przypominają.

  • Beata Sz

    Moja corka urodzila sie w Anglii . Mam zamiar zapisac ja do polskiej i angielskiej szkoly aby umiala mowic i pisac plynnie w 2 jezykach. My do niej mowimy po polsku a w przedszkolu mowia po angielsku ale chcialabym zeby umiala rowniez pisac plynnie oraz sama zdecydowala czy chce zostac w Anglii czy wrocic do polski

    • Bebe Talent

      To jest bardzo dobra metoda. Kiedy w domu mówi się w tzw. języku mniejszości, dziecko i tak szybko i bez problemu opanuje język większości, mając z nim stały kontakt poza domem.

  • Od kiedy można uczyć dziecko drugiego języka?

    • Bebe Talent

      Jak najwcześniej. Już zupełnemu maluszkowi można np. puszczać piosenki w różnych językach.

  • Danuta Brzezińska

    Mojego syna tak nie wychowywałam, bo to były inne czasy, ale wnuki władają już dwoma językami i teraz zaczynają naukę trzeciego.

    • Bebe Talent

      I na pewno tak samo będą wychowywać swoje dzieci. Trudno nie doceniać tego, jak ogromne możliwości daje znajomość języków, prawda?

  • Jeśli zatem chciałabym nauczyć dziecko francuskiego – ale ani ja ani mąż nie władamy nim biegle to dobrym początkiem jeszcze przed nauką w szkołach itp będzie po prostu puszczanie francuskich bajek? Może głupie pytanie ale zastanawia mnie to trochę. Jak wybrnąć z tematu jeśli żadne nas nie włada takim językiem a mieszkamy w Polsce a nie we Francji.