Jak mówić, żeby dzieci nas słuchały, jak słuchać, żeby dzieci do nas mówiły, czyli o rodzinnej wymianie zdań

dyskusja 14 komentarzy

Nie ma znaczenia, czy Twoje dziecko ma rok, pięć lat, czy jest nastolatkiem. Jeśli jeszcze nie czytałaś tej książki, to koniecznie do niej zajrzyj. Pozwoli Ci to uniknąć wielu problemów wychowawczych, tak, jak pomogło tysiącom rodziców, którzy przeczytali  „JAK MÓWIĆ, żeby dzieci nas słuchały, JAK SŁUCHAĆ, żeby dzieci do nas mówiły”.

Jak mówić, żeby dzieci nas słuchały okładka książki Amerykańskie pomysły po prostu działają

Książka Adele Faber i Elaine Mazlish to moim zdaniem jeden z lepiej napisanych poradników pedagogicznych. Autorki proponują strategie komunikacji gotowe do zastosowania od zaraz i przynoszące efekty w krótkim czasie. Świadczą o tym relacje rodziców, którzy wdrożyli je w swoich domach, co szybko przełożyło się na poprawę relacji w rodzinach. Bez obaw, nie będziesz musiała kończyć każdej rozmowy telefonicznej zwrotem kocham Cię, jak w amerykańskim kinie familijnym. Choć te akurat słowa zawsze miło usłyszeć.

Ewentualne argumenty, że to kolejne wymysły zza oceanu, nie pasujące zupełnie do polskiej mentalności, można uznać za chybione, gdyż nowe wydanie uzupełnione zostało o doświadczenia naszych rodaków. Okazuje się, że metody te są skuteczne i w naszym pięknym kraju, ponieważ liczenie się z uczuciami własnych dzieci, empatia, partnerskie traktowanie sprawdzają się pod każdą szerokością geograficzną.

„Oczko się odlepiło temu misiu”

Co zatem doradzają Faber i Mazlish? Jeśli kilkulatka płacze z powodu zagubionej zabawki, nie bagatelizuj problemu. Tej małej dziewczynce zawalił się świat. Zamiast tłumaczyć dziecku, że nic wielkiego się nie stało, wykaż się zrozumieniem. Powiedz, że utrata przyjaciela zawsze boli, nawet jeśli ten przyjaciel był pluszowy. Być może pomagał dziewczynce spokojnie zasnąć, odganiając wszystkie potwory, czające się w kątach ciemnego pokoju? Poczuj emocje, jakie w tym momencie  towarzyszą córeczce, nawet jeśli jej problem wydaje Ci się banalny. Obietnica kupienia nowego misia nie pomoże.

Kary nie działają

Spróbuj przenieść się  na chwilę myślami do czasów, kiedy byłaś dzieckiem. Rodzice za karę zabronili Ci oglądać telewizję i kazali iść do swojego pokoju. Pamiętasz, co wtedy czułaś? Przemyślałaś swoje postępowanie, tak jak tego oczekiwali? Czy raczej chciałaś się zemścić i kombinowałaś, co zrobić, by następnym razem nie zostać przyłapaną? To, że kary nie zdają egzaminu, nie oznacza, że należy dziecku we wszystkim pobłażać. Są lepsze sposoby, by przekonać je o tym, że zachowało się niewłaściwie. Mało tego, próbując wraz z nim znaleźć kreatywne rozwiązanie problemu, notując wszystkie, nawet bezsensowne pomysły, sprawisz, że samo zechce naprawić szkodę.

Pochwały? Tak! Ale z sensem

Chwalenie dzieci to temat, który ma pewnie tyle samo zwolenników, co przeciwników. Ci pierwsi argumentują, że dzięki temu budują u dziecka silne poczucie własnej wartości. Ci drudzy ripostują, że kreują równie wielkie ego i zarozumiałość. Bądź tu mądry i pisz wiersze. A co na to Adele Faber i Elaine Mazlish? Pochwalają pochwały, jak najbardziej. Dodają jednak, by nie skakać z radości i nie rozpływać się w zachwytach nad każdą, nawet banalną czynnością dziecka. Takiej pochwały nawet ono nie doceni, wręcz wyczuje w niej fałsz lub próbę manipulacji. Lepiej stosować tzw. pochwały opisowe.

Zamiast oceniać (Dobrze! Świetnie! Wspaniale), opisz:

  1. Opisz, co widzisz.
    Widzę czystą podłogę, pościelone łóżko, książki równo ułożone na półce
  2. Opisz, co czujesz.
    Przyjemnie wejść do takiego pokoju.
  3. Podsumuj godne pochwały zachowanie dziecka słowami:
    Uporządkowałeś klocki lego, samochodziki i zwierzątka i ułożyłeś w osobnych pudełkach. To się nazywa organizacja!

Uwolnij dziecko od grania roli

Wiesz, że dzieci robią wszystko, żeby spełnić oczekiwania? Jeśli uważasz, że Twoje dziecko jest leniem i uparciuchem, to wiesz, co się stanie? Ono wejdzie w tę rolę ze skutecznością oscarowego aktora. Jak mówi stare chińskie przysłowie, „uważaj, czego chcesz, bo możesz dostać”. Zrób przysługę i sobie i dziecku. Oczekuj najlepszego. Dzieci widzą, słyszą i wyczuwają znacznie więcej, niż nam się wydaje. Wiedzą, czego się po nich spodziewamy. Przykładowo, jeśli maluch przygląda się z boku, zamiast radośnie bawić z innymi dziećmi, nie przyklejaj do niego łatki nieśmiałka. Nie tłumacz jego zachowania. Powiedz raczej, że dołączy do zabawy, kiedy będzie na to gotowy.

Przyznam Ci się, że chociaż nie mam tyle czasu na czytanie, ile bym chciała, bo czas jest towarem deficytowym przy pełnym energii maluchu, ten poradnik pochłonęłam w niespełna trzy dni.

A zamiast podsumowania posłużę się cytatem z listu, jaki jedna z matek napisała do autorek. Pewność siebie kolejnych dwojga dzieci zostanie ocalona dzięki Waszym książkom. Naprawdę nie potrafię wyrazić słowami, jak bardzo jestem Wam wdzięczna, że zapoznaliście nas z tymi metodami.

Jeśli przeczytasz tę książkę, daj znać, jeśli którąś strategię postanowisz wypróbować u siebie. Ciekawa jestem, jak zareagują Twoi domownicy.

 

Spodobał Ci się ten post? Uważasz, że przyda się Twoim znajomym? Będzie mi bardzo miło, jeśli:
go udostępnisz,
zostawisz komentarz,
dołączysz do mojego fanpage’a, gdzie publikuję ciekawe treści, których nie znajdziesz na blogu,
dołączysz do mnie na Instagramie

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Follow Monika:

Bebetalent.pl nie jest typowym blogiem parentingowym. Powstał z misji znalezienia odpowiedzi na pytanie, jak pomóc dziecku rozwinąć pełnię potencjału i odnaleźć pasję, która poprowadzi je przez życie.

  • Potrzeba wyważenia i spojrzenia na dziecko takiego czułego, opiekuńczego z zachowaniem szacunku. I faktycznie trzeba pamiętać, że dla dzieci inne rzeczy są powodem do dramatu niż dla nas.

  • Bardzo lubię tę książkę i inne tytuły tych autorek też (zwłaszcza tę o rodzeństwie). Otworzyła mi oczy na błędy, z których zupełnie nie zdawałam sobie sprawy.

  • Obił mi się ten tytuł o uszy, ale raczej nie zagłębiałam się w temat – w końcu wiele poradników to tylko bzdury.
    Fajnie, że przybliżasz trochę temat, bo teraz wiem, że to może być książka dla nas. Fantastycznie, że ma w sobie uniwersalizm, który sprawia, że może po nią sięgnąć zarówno ojciec dwulatki, jak i matka nastolatka 🙂

  • „Jak mówić…jak słuchać” to książka, która od dwóch lat stoi u mnie na półce i czeka aż wreszcie się za nią wezmę. Mój problem: mam ją w wersji papierowej, a zabieram ze sobą czytnik.
    Jednak Twoja recenzja sprawiła, że zapragnęłam dokształcić się w swoim macierzyństwie, bo coraz trudniej jest mi dogadać się z moim dwulatkiem 🙂
    A słyszałam jeszcze opinie, że książka ta niby pomaga dogadać się z dziećmi, ale te same zasady działają również w kontaktach z innymi dorosłymi – czyli książka jest uniwersalna.

  • Pingback: 22 wskazówki, jak wychowywać zdolne dziecko – cz. 2 - Bebe Talent()

  • Rodzicielstwo to droga pełna wzlotów i upadków. Często mówiły do naszych dzieci, wymagamy, a zapominamy, że dzieci też tez maja potrzebę wygadania się.

  • Magda Dąbek

    Chyba muszę się w nią zaopatrzyć.
    Czasem chyba po prostu zapominamy że dziecko też ma uczucia, że to co dla nas jest błahostką, dla niego to wielki problem

  • Brzmi interesująco, podoba mi się koncept. Może kiedyś w przyszłości po nią sięgnę. Teraz jeszcze nie ma takiej potrzeby 😉

  • Krystyna Polek

    mam tą książkę w domu odkąd syn się urodził… czyli już 5 lat… czas chyba ja przeczytać… 🙂

  • Pracuję z dziećmi i jestem jeszcze młoda, uczę się na swoich błędach i inspiruję rodzicami, innymi nauczycielami i otoczeniem – właśnie zamówiłam tę książkę! Dziękuję!

  • Słyszałąm już nieraz o tej książce, ale nigdy jej nie czytałam. Wzajemna komunikacjato bardzo istotny temat, szczególnie obecnie, w świecie smartfonów, tabletów i konsoli… Podczas pracy z dziećmi zauważyłam jedną istotną rzecz w komunikacji – po pierwsze żeby uwzględniać potrzeby dzieci, a po drugie, żeby uzasadniać podjęte decyzje, szczególnie te, które z punktu widzenia dzieci są negatywne. Zamiast nie pójdziemy tam bo nie (albo bo ja tak mówię), lepiej powiedzieć nie pójdziemy tam, dlatego że… (tu konkretny powód). Efekty przerosły moje oczekiwania!

  • Ewa Kujawa-Szura

    mam tą książkę w domu od ponad roku jeszcze nie przeczytałam ale dzięki temu, że trafiłam na tą recenzję odszukam ją dziś na regałach 🙂 Dziękuję!

  • My zawsze rodzicami mieliśmy taką zasadę i mamy ją do dzisiaj: zaczynamy każdy dzien razem opowiadając sobie jak nam się spało, co nam się przyśniło, potem wieczorem opowiadamy o przeżytym dniu i uwierzcie mi, że to jak siadamy tak codziennie razem bardzo cementuje rodzinę. Nie ma wtedy komputera, komórki, czegokolwiek- tylko MY

    • Bebe Talent

      Świetny pomysł. Bardzo cementujące rodzinę są także wspólne posiłki. Warto znaleźć na nie czas.